Mickiewicz wiersze

Panicz i dziewczyna

I
W gaiku zielonym
Dziewczę rwie jagody;
Na koniku wronym
Jedzie panicz młody.

I grzecznie się skłoni,
I z konia zeskoczy:
Dziewczę się zapłoni,
Na dół spuści oczy.

Dziś na te dąbrowy
Z kolegami zrana
Przybyłem na łowy,

I trafić nie mogę,
Gdzie leży miasteczko.
Wskaż, proszę, mi drogę,
Piękna pastereczko!

Czy prędko już z lasu
Ta ścieżka wywiedzie?>
Do domu zajedzie.

Koło drzewa brzozki,
Stąd droga na lewo,
Tam około wioski.

W górę przez zarostek,
W prawo ponad rzeczką:
Tam młynek i mostek,
I widać miasteczko.>

Panicz podziękował,
Czule raczkę ścisnął,
W usta pocałował,
Na konika świsnął;

Siadł ostrogą spina,
Nie widać młodego
Westchnęła dziewczyna,
Ja nie wiem dlaczego.
II
W gaiku zielonym
Dziewczę rwie jagody;
Na koniku wronym
Jedzie panicz młody.

I woła z daleka:
Za wioską jest rzeka,
Przejechać nie mogę;

Ni mostu żadnego,
Ni brodu wytropić:
Chciałażbyś młodego
Chłopczyka utopić?>

To jedź Pan drożyną
Na prawo kurhanu.>

W las poszła drożyna,
Nie widać młodego:
Westchnęła dziewczyna,
Oj! wiem ja dlaczego.
III
W gaiku zielonym
Dziewczę rwie jagody;
Na koniku wronym
Jedzie panicz młody.

I zawoła znowu:
Wjechałem do rowu;
Jakaż twoja droga?

Nikt z dawnego czasu;
Chyba wieśniak jaki
Po drzewo do lasu.

koniam nie popasał;
Jeździec zadyszały,
Konik się zahasał.

Pragnienie ugaszę;
Odkiełznam konika,
I puszczę na paszę>

I grzecznie się skłoni
I z konia zeskoczy;
Dziewczę się zapłoni,
Na dół spuści oczy.

Ten milczy, ta wzdycha.
Po niedługiej chwili,
Ten glośno, ta z cicha
Coś z sobą mówili.

Lecz że wietrzyk dmuchał
W tę stronę dąbrowy,
Przetom nie dosłuchał
Panicza rozmowy.

Lecz z oczu i z miny
Tom pewnie wyczytał,
Że więcej dziewczyny
O drogę nie pytał. 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone