Mordechaj Gebirtig

ŻEGNA] MI, KRAKOWIE

Żegnaj mi, Krakowie!
Żegnaj mi, bądź zdrów.
Furmanka czeka na mnie tuż pod moim domem.
Wróg przepędza nas dziki
niby sforę psów,
wygania bezlitośnie w niewiadomą stronę...


Żegnaj mi, Krakowie!
Już rozstania czas.
Żegnaj mi, miasto, z którym tak się serce zżyło...
Na grób matki poszedłem
już ostatni raz,
tak mi ciężko z matczyną rozstać się mogiłą...



Wypłakałem oczy
do ostatnich łez
i grób ojca oblałem ostatnimi łzami.
A gdzie dziadka mogiła -
nie wiem, już gdzie jest.
Pewno prochem się stała, tylko piach jest na niej...



Żegnaj mi, Krakowie!
Święta ziemio ma!
W tobie ojciec i matka spoczęli na wieki.
Abym obok nich spocząć
mógł kiedyś i ja
nie było pisane, mój grób jest daleki...



Żegnaj mi, Krakowie!
Żegnaj mi, bądź zdrów!
Furmanka czeka na mnie tuż pod moim domem.
Wróg przepędza nas dziki
niby sforę psów,
wygania bezlitośnie w niewiadomą stronę...


Kraków, 24 października 1940 roku
Przekład: Jerzy Ficowski 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone