Kazimierz Przerwa - Tetmajer

W BIAŁYM

po cichych smrekach o ciemnej zieleni
kładło się słońce złotymi plamami;
pogodny błękit wisiał ponad nami
pełen przymglonych słonecznych odcieni.

W głębi wąwozu po zrębach kamieni
spieniony potok huczał kaskadami;
czasem ktoś krzyknął -- echo głosu mami
jakby z niezmiernych leciało przestrzeni.

Czasem błądzącej trzody po uboczy
spiżowe dzwonki dźwięczały w przezroczy;
czasem wiatr drzewa szumiące kołysze;
a czasem było tak cicho i błogo,
jak gdyby szczęście idąc pustą drogą
tu, w to bezludne wstąpiło zacisze. 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone